Categories

Archives

Nagła potrzeba mówienia

Nagła potrzeba mówienia, wiesz co mam na myśli.

Uzupełniam ostatnie wspomnienia, przynoszę nowe rozmyślenia do łóżka, śmieci zebrane na zewnątrz, ciemne i mokre od powietrza. Zimne, nastroszone i kłujące po dłoniach igłami wilgoci. Gdy tylko otwieram oczy znika nadbudowany świat, zamykam i oddech staje się spokojniejszy a ja mogę, już nie marznąc, zdjąć z siebie ciężkie okleiny ubrań. Już wkrótce przymierzę nowe, uszyte ze snów i dymu. Widzę, daleko stąd, w cienkiej mgle wzniesienia a za nimi już tylko bezbarwne przestrzenie (do lotu).

Myślę o wszystkich latach, gdy ciepłe miejsca zamieniały się w klatkę i to, co trzyma przy życiu, jednocześnie zatruwa. Jednak wolę zimną samotność niż duszący uścisk.

Chciałabym zatrzymać momenty czystego, dobrego dotyku. Ciepłe dłonie przenoszą między ciałami wiele znaczeń, ile ciszy jest w naszym milczeniu? Zbieram je i przetrzymuję w pamięci. Słowa tylko na papierze i sens wewnętrzny, niepodzielny.

Całe miasto oddycha tą samą mieszaniną półzdarzeń: powrotów i ucieczek. Patrzę na nie z góry. Znów zakwitamy pod ciemnym dachem, ciężki oddech kolejnej krakowskiej zimy a moje powietrze takie słodkie i czułe.